Zaloguj
Reklama

Lepiej działać niż rozpaczać, czyli dlaczego rodzice nie powinni winić się za zaburzenia odżywiania u swoich dzieci

Autorzy: Aleksandra Dajewska, Natalia Pisarska
Dziecko chorujące na depresję
Fot. pantherstock
Dziecko chorujące na depresję
(0)

Zaburzenia odżywiania to wyzwanie dla całej rodziny. Rodzice często czują się winni chorobie dziecka, szukają błędów, które popełnili. Czy obwinianie kogokolwiek pomaga w leczeniu? Zdecydowanie nie. Na rozwinięcie się zaburzeń wpływają różnorodne czynniki. Prawda jest również taka, że często trudno jest określić, jaki wpływ na chorobę miało środowisko rodzinne.

Reklama

Rodzicu – są rzeczy, na które nie masz wpływu!

Za choroby i zaburzenia psychiczne w dużym stopniu odpowiadają geny. Nie tylko te przekazane przez rodziców. Dziecko może przejąć skłonności do zaburzeń na przykład od dziadków.

To również kwestia temperamentu – każdy z nas jest inny, ma nieco odmienny poziom wrażliwości. Różnice są także widoczne, kiedy weźmiemy pod uwagę płećkobiety częściej niż mężczyźni uzyskują wyższe wyniki na skali neurotyczności (jest to jedna ze składowych osobowości). Osoby z wysokim wskaźnikiem mogą mieć większe tendencje do zamartwiania się, rozgrzebywania porażek, większego doświadczania lęku i smutku. Oczywiście są to dane statystyczne, a wnioski są uogólnione – warto więc podejść do nich z dystansem, aczkolwiek pokazują pewne generalne tendencje.

Nie zapominajmy też o czynnikach zewnętrznych, na które rodzice nie mają żadnego wpływu. Jednym z nich jest chociażby pandemia. W jej czasie znacznie zwiększyła się liczba młodych ludzi, którzy mierzą się z różnymi lękami. Upośledziła ona funkcje społeczne, takie jak: nawiązywanie kontaktów, budowanie relacji z rówieśnikami czy umiejętność rozwiązywania konfliktów.

Zmiana autorytetów

Obecnie to przeważnie nie rodzice, a rówieśnicy są autorytetami dla młodych ludzi. Osoby te same nie są jeszcze ukształtowane emocjonalnie, nie mają doświadczenia życiowego, nie mogą być więc przewodnikami, którzy wprowadzają dziecko w życie. Dzieci i młodzież silnie wzorują się na swoim otoczeniu, które niestety nie zawsze jest dobrym przykładem do naśladowania.

Podobnie jest z influencerami, których tak podziwiają – to często również osoby w młodym wieku. Kreują oni nierealne wizerunki, które zwykle nie mają wiele wspólnego z rzeczywistością. Idealny wygląd i otoczenie, ciekawe życie towarzyskie, ciągłe sukcesy… Nic dziwnego, że młoda osoba obserwująca takie treści może popaść w kompleksy.

Coraz mniej czasu spędzamy wspólnie jako społeczeństwo. Jesteśmy razem, ale wirtualnie - nie są to relacje, które zaspokoją potrzebę bliskości, kontaktu cielesnego, bezpieczeństwa emocjonalnego. W sieci natykamy się też na nienawiść i hejt, co jest niebezpieczne dla młodej osoby – mówi Aleksandra Dejewska, psycholog i terapeutka zaburzeń odżywiania, która na co dzień pracuje z dziećmi i młodzieżąDodaje: Pamiętajmy też, że wszystko, co publikujemy w Internecie, już tam pozostanie. Na to również rodzice nie mają wpływu, nie mogą przed tym uratować swoich pociech.

Kontrola rodzicielska – pomaga czy szkodzi?

Rodzice nie mogą całkowicie kontrolować swojego dziecka – to fakt. Aby móc prawidłowo się rozwijać, potrzebuje ono także prywatności i poczucia sprawczości. Jeśli rodzic będzie zabraniał swoim pociechom robienia tego, co koledzy i koleżanki, będą one odstawać od reszty swojej społeczności. Ponadto zakazy tworzą pokusę, by przeciwstawić się rodzicom. W efekcie dziecko nie przestanie robić zabronionych rzeczy, a nauczy się lepiej je ukrywać.

Informacje, które znajdują się w mediach, poradnikach, czy rozmowach rodziców często wzajemnie się wykluczają. Opracowano wiele różnych teorii i sposobów na wychowywanie dzieci, łatwo jest więc się w nich pogubić. W efekcie często dochodzi do impasu – cokolwiek rodzic nie zrobi, będzie krytykowany. Nie pomaga również przekonanie, że w momencie, kiedy u dzieci pojawia się problem, od razu, niemal automatycznie, wini się za niego właśnie opiekunów. Ci z kolei wszelkie błędy, które są przecież rzeczą ludzką, przyjmują jako klęskę wychowawczą.

Rodzic nie wpędza intencjonalnie swojego dziecka w zaburzenia odżywiania. Owszem, są rodziny, w których jest przemoc, nadużycia czy znęcanie się psychiczne, ale choroby psychiczne pojawiają się również w tych rodzinach, w których nie ma patologii – mówi Aleksandra DejewskaCzasami zdarzają się przypadki, kiedy w jednej rodzinie mamy dwójkę dzieci. Jedno choruje, a drugie nie. Skoro są one wychowywane w takich samych warunkach, gdzie jest wina rodzica? – dodaje.

Brak winy nie oznacza braku odpowiedzialności

Nie zapominajmy jednak, że rodzice są odpowiedzialni za swoje dzieci. To ich zadaniem jest zapewnienie pociechom odpowiedniej pomocy, znalezienie specjalisty, który pomoże im w uporaniu się z chorobą.

Tym, co na pewno nie pomoże dziecku w procesie zdrowienia, jest obwinianie się rodzica o problemy potomka. Szukanie winy – nawet tej słusznej, nikomu się nie przysłuży. Warto więc skupić się na leczeniu, a nie poszukiwaniu winnych.

Ze swoich obserwacji wiem, że wielu rodziców odczuwa wstyd z powodu choroby dziecka i konieczności jego leczenia. Nie powinno tak być! To powód do dumy i znak, że jesteśmy dobrymi rodzicami – oznacza to, że tak bardzo zależy nam na pociechach, że zmuszamy się do wyjścia ze swojej strefy komfortu, by pomóc dziecku – podsumowuje Aleksandra Dejewska.

Piśmiennictwo
Reklama
(0)
Komentarze