
Śmierć lub śmiertelna choroba jednego z rodziców jest niewyobrażalnym dramatem dla dziecka. Wymaga ono w takiej sytuacji szczególnego postępowania.
Śmierć każdej osoby jest sytuacją niezwykle trudną i często wręcz dramatyczną. Niedawno jeszcze można było przeczytać na naszym forum tekst poświęcony śmierci dziecka opisujące je jako bardzo trudne wydarzenie. Niemalże zawsze ktoś cierpi po utracie bliskiej osoby. Zdarza się również, że sytuacja ta dotyka w sposób bezpośredni dziecko, gdy traci jednego z rodziców. Myślę, że nie warto spierać się i oceniać, czy trudniej jest gdy traci mamę czy tatę... Cierpi dziecko, ale nie możemy zapominać, iż bardzo ciężko jest także rodzicowi, który pozostał, co również nie jest bez wpływu na córkę czy syna.
Niedawno pracowałam z dwu i pół letnim synem oraz jego ojcem nad utratą matki oraz żony, która zginęła w wypadku samochodowym (jechała wspólnie z synem, który w ciężkim stanie został przewieziony do szpitala). Gdy tylko dziecko odzyskało przytomność zaczęło pytać o mamę, wołać ją. Ojciec nie wiedział jak z nim rozmawiać. W końcu w obecności psychologa chłopczyk usłyszał, że jego mama nie może być przy nim, bo mieszka teraz w niebie. Widzi jednak wszystko i nadal się nim opiekuje oraz bardzo go kocha. Nie może jej jednak zobaczyć, ale może czuć jej obecność...
Pojęcie śmierci (tak jak każde inne) kształtuje się wraz z wiekiem. Do 3 – 4 roku życia śmierć jest dla dziecka rozstaniem, ale nie na zawsze. Nie rozumie ono pojęcia „koniec”, cmentarz, grób nic mu nie mówią.
Między 3 a 6 rokiem życia dziecko ma różne wyobrażenia na temat śmierci. Chce wiedzieć co jest po śmierci, dużo pyta, chce rozmawiać na ten temat. Wciąż nadal jest to dla niego zjawisko odwracalne („umrzeć to tak, jakby zasnąć”, „to, to samo co żyć, ale gdzie indziej”).
Powyżej 6 roku życia zaczyna rozróżniać pomiędzy snem a śmiercią, odwołuje się do zwierząt, bajek.
W wieku około 10 lat dziecko zaczyna pojmować, ze śmierć jest nieodwracalna. Pojawia się wtedy często lęk przed ciemnością, który tak naprawdę jest lękiem przed śmiercią. Śmierć ma postać, jest personifikowana. Dziecko rozumie często w ten sposób: „ umierają chorzy i starzy, bo nie potrafią szybko biegać”. Zaczyna bać się, iż ono też umrze. W tym wieku dziecko zaczyna zastanawiać się nad swoja śmiertelnością, bawi się w pogrzeb.
Zazwyczaj w inny sposób dziecko przeżywa śmierć bliskiej osoby, która wcześniej długo chorowała. Pomimo, że mogło nie myśleć o jej śmierci, obserwowało, że czuje się ona coraz gorzej, ma mniej siły. Śmierć nagła jest zawsze pełnym zaskoczeniem.

Dzieci często obwiniają się o śmierć rodzica. U młodszych wzmacniane jest to tzw myśleniem magicznym – maluchowi wydaje się wtedy, że mama lub tata zmarł, bo on był dla niego niegrzeczny, nie chciał sprzątać zabawek czy krzyczał i tupał w sklepie, gdy rodzic nie chciał mu kupić drogiej zabawki czy kolejnych płatków śniadaniowych. Nie daj Boże, jeśli w złości życzył mu śmierci. To zazwyczaj powoduje straszne wyrzuty, które w żaden sposób nie mogą się wyciszyć, gdyż dziecko bojąc się powiedzieć o tym komukolwiek, trzyma je w sobie.
Śmierć każdej osoby jest sytuacją niezwykle trudną i często wręcz dramatyczną. Niedawno jeszcze można było przeczytać na naszym forum tekst poświęcony śmierci dziecka opisujące je jako bardzo trudne wydarzenie. Niemalże zawsze ktoś cierpi po utracie bliskiej osoby. Zdarza się również, że sytuacja ta dotyka w sposób bezpośredni dziecko, gdy traci jednego z rodziców. Myślę, że nie warto spierać się i oceniać, czy trudniej jest gdy traci mamę czy tatę... Cierpi dziecko, ale nie możemy zapominać, iż bardzo ciężko jest także rodzicowi, który pozostał, co również nie jest bez wpływu na córkę czy syna.
Niedawno pracowałam z dwu i pół letnim synem oraz jego ojcem nad utratą matki oraz żony, która zginęła w wypadku samochodowym (jechała wspólnie z synem, który w ciężkim stanie został przewieziony do szpitala). Gdy tylko dziecko odzyskało przytomność zaczęło pytać o mamę, wołać ją. Ojciec nie wiedział jak z nim rozmawiać. W końcu w obecności psychologa chłopczyk usłyszał, że jego mama nie może być przy nim, bo mieszka teraz w niebie. Widzi jednak wszystko i nadal się nim opiekuje oraz bardzo go kocha. Nie może jej jednak zobaczyć, ale może czuć jej obecność...
Pojęcie śmierci (tak jak każde inne) kształtuje się wraz z wiekiem. Do 3 – 4 roku życia śmierć jest dla dziecka rozstaniem, ale nie na zawsze. Nie rozumie ono pojęcia „koniec”, cmentarz, grób nic mu nie mówią.
Między 3 a 6 rokiem życia dziecko ma różne wyobrażenia na temat śmierci. Chce wiedzieć co jest po śmierci, dużo pyta, chce rozmawiać na ten temat. Wciąż nadal jest to dla niego zjawisko odwracalne („umrzeć to tak, jakby zasnąć”, „to, to samo co żyć, ale gdzie indziej”).
Powyżej 6 roku życia zaczyna rozróżniać pomiędzy snem a śmiercią, odwołuje się do zwierząt, bajek.
W wieku około 10 lat dziecko zaczyna pojmować, ze śmierć jest nieodwracalna. Pojawia się wtedy często lęk przed ciemnością, który tak naprawdę jest lękiem przed śmiercią. Śmierć ma postać, jest personifikowana. Dziecko rozumie często w ten sposób: „ umierają chorzy i starzy, bo nie potrafią szybko biegać”. Zaczyna bać się, iż ono też umrze. W tym wieku dziecko zaczyna zastanawiać się nad swoja śmiertelnością, bawi się w pogrzeb.
Zazwyczaj w inny sposób dziecko przeżywa śmierć bliskiej osoby, która wcześniej długo chorowała. Pomimo, że mogło nie myśleć o jej śmierci, obserwowało, że czuje się ona coraz gorzej, ma mniej siły. Śmierć nagła jest zawsze pełnym zaskoczeniem.

Dzieci często obwiniają się o śmierć rodzica. U młodszych wzmacniane jest to tzw myśleniem magicznym – maluchowi wydaje się wtedy, że mama lub tata zmarł, bo on był dla niego niegrzeczny, nie chciał sprzątać zabawek czy krzyczał i tupał w sklepie, gdy rodzic nie chciał mu kupić drogiej zabawki czy kolejnych płatków śniadaniowych. Nie daj Boże, jeśli w złości życzył mu śmierci. To zazwyczaj powoduje straszne wyrzuty, które w żaden sposób nie mogą się wyciszyć, gdyż dziecko bojąc się powiedzieć o tym komukolwiek, trzyma je w sobie.
Każda osoba (także dziecko) przeżywa zazwyczaj pewne etapy oswajania się z tym problemem. Najpierw przychodzi zaprzeczanie i izolacja – człowiek, także ten mały nie chce uwierzyć w przekazaną im informację. Większość reaguje wtedy słowami: ”Nie, to nie ja, to nie może być prawda”. Dzieci często powtarzają sobie i innym zdania typu: „moja mama wyjechała do babci i zaraz wróci”.
Negacja jest przejściową forma obrony, po której zwykle doświadcza się gniewu, wściekłości, rozżalenia. Padają zwykle pytania: „ Dlaczego moja mama, mój tata?, „dlaczego nie ktoś obcy, schorowany, stary?”. Trzecim etapem jest targowanie się. „A jeżeli grzecznie poproszę, nie będę się już złościł...” Jeśli Bóg czy inna siła nie wraca życia, pojawia się zwykle depresja czyli ogromny, trudny do udźwignięcia smutek. I dopiero po nim, zwykle pojawia się pogodzenie się.
Dla dziecka, które utraciło bliska osobę bardzo ważna jest obecność innych czynników, które powodowały wcześniej, że czuło się bezpiecznie (np. kontakt z dziadkami, ulubioną koleżanką, dobrze znany plac zabaw). Dobrze, by w tym czasie nie były podejmowane znaczące zmiany w jego życiu np. nowa opiekunka (może przez jakiś czas mogłaby pomóc bliska dziecku osoba z rodziny), pójście do przedszkola, zmiana miejsca zamieszkania na zupełnie obce dziecku.
0
Małemu dziecku zazwyczaj bardzo pomaga bliskość i czułość drugiego rodzica. Pod tym względem w o wiele trudniejszej sytuacji są nastolatki (a zwłaszcza chłopcy), które odrzucają tego typu zachęty ze strony rodzica, choć tak naprawdę bardzo tego potrzebują.
Dzieci często muszą wykrzyczeć, wytupać nagromadzona przez nich złość. Zdarza się nierzadko, że stają się zaczepliwe w przedszkolu, czy szkole, nie chcą słuchać dorosłych. Starajmy się je wtedy zrozumieć. Więcej z nimi rozmawiajmy. Zagrajmy w grę czy zróbmy wspólnie deser, zamiast „prawić im nieustające kazania”. A wychowawczyni w przedszkolu czy szkole powiedzmy o trudnej sytuacji, by wiedziała co ma wpływ na niegrzeczne zachowanie dziecka (oczywiście nie twierdzę, że należy je za nie chwalić czy nie zwracać uwagi; jednakże ostra reakcja może spowodować, że dziecko poczuje, iż wszystko i wszyscy są przeciwko niemu).
Z biegiem czasu dziecko (podobnie jak dorosły) nabierze dystansu do tej sytuacji. Jeżeli jesteśmy wierzący dobrze jest wspólnie modlić się za mamę oraz powierzać jej swoje problemy ufając, że jest naszym Aniołem Stróżem i wierzyć, że cała rodzina spotka się razem w drugim życiu.
B I B L I O G R A F I A:
1. Janowska M., Sobol G., Woś H., Samardakiewicz M., Barsow S.: Przekazywanie
informacji o chorobie nowotworowej małym pacjentom, Lekarz 1-2/06
2. Kubler – Rose E.: Rozmowy o śmierci i umieraniu, Media Rodzina of Poznań
Część informacji została zaczerpnięta ze szkolenia organizowanego przez Instytut Ericsonowski prowadzonego przez pani doktor Marię Rogiewicz – Praca z pacjentem z chorobą nowotworową (Katowice, listopad / grudzień 2003).
Autor opracowania: mgr Magdalena Janowska, psycholog kliniczny, Górnośląskie Centrum Zdrowia Dziecka i Matki w Katowicach
Źródło tekstu: Forum Pediatryczne, zdjęcia: ojoimages
Tagi: psychologia depresja śmierć
Dodaj swój komentarz