W poniedziałek wieczorem moja córeczka dostała gorączki - w pupci ok. 38,7.
We wtorek przyjechał lekarz i stwierdził, że mała jest do obserwacji bo ma
również zaczerwienione gardło i żeby podawać tylko coś na obniżenie temp.
Diagnoza: albo 3-dniówka albo jakas infekcja powiązana z gardłem. Gorączka
raz wieksza (max. 38,7 w pupci) raz mniejsza, od południa w czwartek zupelnie
zniknęła. W piątek przyjechała lekarka - nie ta sama co poprzednio - i
stwierdziła, że to na pewno zapalenie układu moczowego (!!!) i kazała zrobic
badanie moczu ogólne i posiew. Ogólne zrobiłam od ręki. Wyszło złe, dużo
białych krwinek (20-30 w polu widzenia) i ślady białka, no i pani doktor zapisała antybiotyk - zinnat (dodam ze dziecko ma prawie 7 mies. waży prawie 10kg, i antybiotyk bierze 2 x 2 ml).
no i dałam jej ten zinnat wczoraj na wieczór i dzis o 7.00 rano... i.... mała
dostała wysypki. takiej jak na 3dniówke.... (mam starsze dziecko i pamietam jak przechodzila te trzydniówe) i tu mnie i lekarzy zatkało. no bo
teraz nie wiadomo co jest, czy alergia na zinnat czy tez ta nieszczesna
3dniówka. czekam na wynik posiewu moczu, bedzie w poniedziałek. ale czuje sie
okropnie bo podaje jej nadal ten atybiotyk, co do którego nie jestem
przekonana czy jej nie uczula. ale taka była decyzja lekarza, który ja dzis widział. na szczescie był to ten pierwszy z wtorku (mial porównanie). i co teraz... ale musze dodac ze gorączka przeszla przed podaniem 1-szej dawki antybiotyku, gdyby to było zapalenie układu moczowego to chyba gorączka byłaby do podania antybiotyku? jak myslicie? ciekawi mnie czy przy wirusach pojawiają się jakies zmiany w moczu (dodam, że łapałam w woreczek niemowlecy, bez uzycia rivanolu)
wanna1999




















