Mam problem z moim 2,5 miesięcznym synkiem.
Dziecko karmione jest
piersią i dokarmiane Isomilem, do tej pory prawidłowo przybierał na wadze ale często płakał, zwłaszcza po karmieniu i miał wzdęty brzuszek. Od jakiegoś czasu zaczęły się problemy z kupkami, synek dusił, stękał przez kilka godzin aż zrobił rzadką kupkę, stopniowo jednak stolce oddawane były coraz rzadziej, zrobiły się zielone, mają intensywny zapach, lekko kwaśnawy i czasem są bardzo wodniste. Raz, gdy nie zrobił kupki przez 2 dni podałam mu czopek glicerynowy, zrobił po nim twardszą kupkę a zaraz potem bardzo rzadką. Największym problemem jest to, że od 2 tygodni są problemy z karmieniem, mały possie pierś 5 minut i zaczyna się skręcać, stękać, płakać i nie może dalej jeść. Jest tak przy większości karmień, najgorzej wieczorami. Poszłam do pediatry, który stwierdził, że dziecko ma skolonizowane jelita przez bakterie, które powodują, że brzuszek jest zagazowany. Przepisał probiotyki Dicoflor i Multilac, Smectę oraz Esputicon. Dodatkowo, w celu odgazowania, zalecił wkładanie do odbytu cewnika Nelatona. Niestety nic nie pomaga, dziecko nadal się skręca przy jedzeniu, płacze, nie najada się bo stale ssie piąstkę, co chwilę muszę go karmić bo zjada tylko małe ilości, w nocy wstaję do karmienia co 1,5 - 2 godziny. Dziecko jest niespokojne, często płacze przez sen, nadal miewa problemy z oddaniem stolca tzn. jednego dnia robi bez problemu a drugiego nie może zrobić kupki, mimo że dusi przez wiele godzin. Podejrzewałam, że jest to jakaś alergia pokarmowa i na 2 dni odstawiłam dziecko od piersi i karmiłam tylko mlekiem modyfikowanym. Sytuacja nie uległa zmianie. Nie wiem co mam robić, nie mam już sił i nie mogę patrzeć jak dziecko cierpi. Może ktoś z ekspertów coś mi podpowie co może być przyczyną takiej sytuacji?
Głosowałaś/eś już na tę wypowiedź