A co, gdy dwulatka nie chce za żadne skarby jeść serka, jogurtu, chleba z masłem, jajek, twarożku, mleka, żółtego sera itd. Nabiał jest jej "wrogiem" i żadne podchody w stylu ciekawych potraw, ładnie lub śmiesznie podanych, przekupstwa, zachęcania do spróbowania nie odnoszą skutku. Boję się, że nie otrzymyje odpowiedniej ilości składników żywieniowych, tym bardziej, że moja córka jest po operacji przeszczepu skóry. Nie chciałabym, żeby w związku z tym miała jakieś problemy zdrowotne w późniejszym okresie życia. Poza tym brakuje mi już i pomysłów i powoli chęci na próby przekonywania jej do zdrowego jedzenia (frytek, naleśników czy parówek nie odmówi).
Głosowałaś/eś już na tę wypowiedź