Witam! jestem mamą 5-tygodniowej Oli...2 tygodnie temu Malej zaczęły wyskakiwać małe czerwone krosteczki na czole...Karmię
piersią. Odstawiłam nabiał, ale mimo to krostek było więcej i więcej...pojawiły sie na całym czole, we wloskach, na policzkach,na uszkach, rączkach, nóżkach, brzuszku, pleckach... poszlismy do pediatry- diagnoza- skaza bialkowa. lekarka przepisała nam maść
cholesterolową i kąpiele w Oilatum... smarowaliśmy przez tydzień, ale ja nie widze poprawy, skóra
na twarzy jest zaczerwieniona i bardzo szorstka, łuszczy sie( szczególnie na uszkach)... powiedzialabym, że tych krostek na calym ciele przybywa... Zauważyłam tez ze bledną, gdy wychodzimy z Olą na spacer... Nie jem
nabiału, odstawiłam tez produkty
zawierające gluten...dodam jeszcze, ze te krostki jej nie swędzą... przynajmniej nic na to nie wskazuje... mała zachowuje sie zupelnie normalnie- ładnie je, jest pogodna... natomiast zauważyłam, ze jej kupka jest bardziej rzadka
Czy to skaza, czy tradzik niemowlęcy? kiedy taka skaza białkowa schodzi i czy to normalne, że skoro odstawiłam produkty mleczne, to krostki nadal wyskakują? Pomózcie
Głosowałaś/eś już na tę wypowiedź