Od dziecka nie wiedziałam co to kara, ok wiedziałam od koleżanek...
Nie raz coś się przeskrobało... jedna miała karę na telewizor, druga karę na słodycze, trzecia dostała pasem ....
a ja miałam rozmowę, ale nie był to krzykliwy monolog lecz rozmowa... wskazywano mi co robiłam źle, byłam świadoma, że nie są rodzice zadowoleni, że są źli na mnie ale wyjaśnili mi zawsze sens błędu oraz umieli bez pasa i kary trafić do mnie, bo ja czułam że zrobiłam źle i ponosiłam tego konsekwencje, trawiło zawsze to do mojego sumienia...
dziś widzę, że potrafię rozmawiać z ludźmi o problemach, dodatkowo umiem słuchać i staram się rozwiązywać problem bez krzyku....
wiadomo każdy z nas jest inny, nie każdy panuje nad emocjami...
dzieciaki to przecież nasze małe kochane istotki, czasem małe diabełki... ale kochane diabełki...
starajmy się bezstresowo je wychować, pasek nosić do spodni, krzyczeć na zajęciach z karate, rozmawiać swobodnie...
spokojna rozmowa wzbudza w dziecku zaufanie i buduje więź rodzica z dzieckiem
Głosowałaś/eś już na tę wypowiedź