Niedawno wrocilam ze szpitala (sanatorium) w Istebnej. Bylam tam z moim 4 letnim dzieckiem.
Moje obserwacje:
1. na oddziale rehabilitacji pulmonologicznej bardzo mili, fachowi i pomocni lekarze. siostry rwnież przyjazne i uprzejme, choć papierki czasem zdarza im się "załatwiać" zanim zajmą się dziećmi
2. fantastyczne panie rehabilitantki, wesołe, uśmiechnięte, super
3. dobry grski klimat
4. budynek moloch, wybudowany bardzo dawno temu, po remontach w niektrych jego częściach. oglnie jednak sprawia wrażenie przygnębiające, jedyne światełko w tunelu to śliczne malunki na ścianach - bardzo interesujące dla dzieci. bardzo duże przeciągi na korytarzach, wieje po plecach w niektrych miejscach. brak miejsca do zabawy z dziećmi wewnątrz budynku - korytarz i jego zagłębienie z kilkoma krzesłami, stolikiem oraz telewizorem (ze złym odbiorem) nazywa się świetlicą.
5. zabiegi przeprowadzane w porządku, fachowo, terminowo, dzieci zachwycone
6. grota solna fajna, maluchy mogą się w niej bawić i jednocześnie "uzdrawiać"
7. fatalne jedzenie - FATALNE - może dla dorosłego mogłoby być, ale nie dla dzieci: np. zupa cebulowa, barszcz czerwony z fasolą, sztuka mięsa w sosie musztardowym, pasta z serka topionego pomieszanego z jajkiem (obie składowe były na śniadanie i kolację dzień wcześniej), kotlety z jajkiem (jajka były serwowane dzień wcześniej), na śniadanie i kolację przede wszystkim żłty ser, często wciąż ta sama wędlina (ale jest). są desery dla dzieci - OK - np. owoce, soczki owocowe.
8. w hotelu (oddziale) dla dzieci z rodzicami panie myją podłogi szmatami w takim stanie, że sanepid chyba padłby na ziemię, ja zrezygnowałam z usług mycia podłogi w pokoju przez panie ponieważ dwa razy po takim umyciu podłoga śmierdziała starą brudną szmatą...
9. dzieci nie widzą wszystkich niedogodności, są zadowolone, bawią się ze sobą, cieszą z zabiegw więc one odbierają wszystko bardzo pozytywnie. ja jednak nie pojechałabym tam więcej - właściwie tylko z powodw TECHNICZNYCH - złego jadłospisu (wiem, że jest biednie, ale można dzieciom zrobić naleśniki i będą zachwycone bo zupy szpinakowej - choć zdrowej - 90% dzieciakw nie zje, naprawdę niektre dania - dla małych dzieci - zupełnie nietrafione. niestety, w okolicy nie można nigdzie w miarę zdrowo i "pod dziecko" zjeść, jest sklepik, ale sprzedaje tylko słodycze, chipsy, hamburgery itp drobnostki), odrażającego sposobu sprzątania na korytarzach-świetlicach dla dzieci, przygnębiającego wrażenia, jakie sprawia budynek szpitala (oprcz fajnych malowideł). Personel lekarski i rehabilitanci, z ktrymi miałam do czynienia bardzo kompetentni i fajni, z dobrym podejściem do dziecka. Strony czysto rehabilitacyjnej nie skomentuję, nie jestem ekspertem. Zabiegi wydają się być prowadzone na odpowiednim poziomie i przy dużym zaangażowaniu, choć np. w zagrzybionych salach.
10. patrząc na ten szpital z boku ma się wrażenie (szczeglnie w czasie weekendw), że nikt tam niczego nie pilnuje, nie sprawdza się, kto wchodzi, kto wychodzi, co się dzieje na korytarzach. Na pewno inaczej jest na oddziałach dziecięcych, gdzie dzieci są bez rodzicw, ale i tam czasami (starsze) dzieci biegają trochę samopas, rozebrane (jak przy 30 stopniowych upałach) w sezonie zimowym, przy bardzo dużych przeciągach na korytarzach.
Reasumując, nie jestem zadowolona z pobytu w tym sanatorium, ale mojemu dziecku się podobało. Choć w międzyczasie rozchorowało się tam, czego ciężko uniknąć przy takim zagęszczeniu dzieci z całej Polski.