Zaloguj
Reklama

Obżarciuch, czyli czy można powiedzieć, że dziecko je za dużo?

Obżarciuch, czyli czy można powiedzieć, że dziecko je za dużo?
Fot. ojoimages
(5)

W praktyce pediatrycznej lekarze spotykają się z sugestią, że dziecko za mało je. W rzeczywistości problemem znacznie częstszym - ale niestety nie zawsze rozumianym przez rodziców - jest dziecko, które je zbyt dużo. Artykuł omawia przyczyny nadmiernego apetytu u dzieci i podstawowe zasady profilaktyki otyłości.

- Mamo, chcę hamburgera, frytki i colę! Woła tupiąc nogą pięciolatek, który dosłownie 15 minut temu „wsunął” całego snickersa.

Mama jest wściekła na zachowanie dziecka, jednakże nie chcąca awantury na środku restauracji, w końcu kupuje, to co synek sobie zażyczył.

- Ale, żeby to było ostatni raz, następnym razem albo frytki albo hamburger, jasne? Jesteś już za gruby!

Dziecko jednakże zdawało się już tego nie słyszeć, pochłaniając swoje ulubione jedzenie. Na koniec "domowy terrorysta" wymusił jeszcze zakup loda, którego zdołał zjeść jednakże tylko w ¼, pozostawiając resztę mamie, która „musiała” go skończyć, choć była na diecie.

Scenka ta pokazuje, wcale nie tak rzadko występujący w rodzinie problem, jakim jest pochłanianie pustych i niezdrowych kalorii, co może prowadzić do otyłości, ale również jeśli nie będziemy dostarczać dziecku innych bogatych w witaminy i minerały składników, niedoboru niezbędnych substancji.

Zdrowe dzieci do czwartego roku życia odmawiają jedzenia, gdy są już syte. Ten naturalny, zdrowy odruch zanika ok. piątego roku życia. Dziecko zaczyna wtedy jeść wszystko, co mu się podsunie. Gdy zasmakuje w słodyczach lub jedzeniu typu fast food, nie potrafi się potem bez nich obejść.

Produkty te kuszą dziecko nie tylko smakiem, ale i wyglądem, zwłaszcza nieco podkoloryzowanym, co młody człowiek widzi w reklamach na ekranie telewizora, ale także wśród najbliższej rodziny – gdy siostra albo rodzice oglądają film z paczkę chipsów czy orzeszków.

Lekarze biją na alarm – nasze dzieci coraz mniej się ruszają, a zjadają coraz więcej!

Dzieci w wieku: 1 – 3 lat – potrzebują 1000 - 1500 kcal dziennie

                           4 – 6 lat -                    1500 - 1900 kcal dziennie

                           7 – 9 lat -                    1900 - 2200 kcal dziennie

(dla porównania tylko jedna paczka 150 g chipsów bekonowych to 780 kcal)

Nadmiar spożywanych przez dziecko kalorii jest przerabiana na tkankę tłuszczowa. Jest ona zgromadzona nie tylko po skórą (jako nieestetyczne fałdy tłuszczu), ale także obrastają nią narządy wewnętrzne – wątroba, serce, trzustka. Nadmierne otłuszczenie wątroby może prowadzić do pojawienia się w niej stanów zapalnych.

Otyłe dzieci szybciej rosną, ale w przyszłości mogą, być niskie, bo wcześniej przestają rosnąć. Otyłe dziewczynki szybciej dojrzewają - zaczynające miesiączkować nierzadko w III czy IV klasie szkoły podstawowej, ale nie są zazwyczaj na to psychicznie przygotowane.

Grubaski zazwyczaj mniej się ruszają, co często wiąże się z mniejszą pojemnością płuc oraz wadami układu ruchu (skrzywienia kręgosłupa, koślawość kolan i stóp, płaskostopie, zmiany stawowe). Nie dorównując często rówieśnikom w zabawach ruchowych czy grach zespołowych, mogą czuć się od nich gorsze. Przestają zatem nierzadko wychodzić na rower czy grać w siatkówkę lub dwa ognie na podwórku, co przyczynia się do jeszcze większej otyłości, gdyż wolny czas zamiast spędzać w ruchu spożytkowują na siedzenie przed komputerem czy telewizorem (chętnie coś przy tym przegryzając), co prowadzi bo błędnego koła.

Otyłe dzieci mogą być nieakceptowane nie tylko ze względu na mniejszą sprawność fizyczną, lecz także po prostu przez swoją nadwagę. Wsłuchując się w przezwiska w klasie „gruby” wydaje się nader częste.

Jednakże zazwyczaj trudno przypisywać dzieciom winę za otyłość. Znaczna większość z nich po prostu przejmuje sposób żywienia oraz spędzania wolnego czasu po swoich rodzicach. Problem ten rzadko dotyka rodzin, w których jada się dużo warzyw, pełnoziarnistych produktów, chudego mięsa i ryb a weekendy spędza na wycieczkach turystycznych, rowerowych, w lesie czy na basenie. Dziecko mające przez cały czas w domu „zaopatrzenie” w batony, chipsy i czekoladę, nie polubi zazwyczaj jabłek.

Sprzyjającymi obżarstwu są także pewne okresy w życiu dziecka – wspomniany już piąty rok, ale także ósmy - kiedy jest ono często pochłaniać w zasadzie wszystko również po wcześniejszych problemach z jedzeniem (dlatego zwykle wtedy rodzice tak folgują z jego zachciankami) oraz okres nastoletni dodatkowo wspomagany wpływem rówieśników.

Zdarza się również tak, iż jedzenie pełni jakąś inną ważną funkcję w rodzinie – np. może być jedynym (lub prawie jedynym) sposobem na okazywanie uczuć. Dziecko jest rzadko przytulane, nie spędza również z rodzicami zbyt wiele czasu, za to jest obdarowywane łakociami. Co ma robić w takiej sytuacji?.... Żeby poczuć się kochanym, musi je jeść...

Przekarmianie słodyczami i podjadanie przekąsek pomiędzy posiłkami powoduje osłabienie apetytu w porze, w której dziecko powinno zjeść "normalny" obiad lub kolację. Rodzice często nie zdają sobie sprawy z ilości pochłanianych przez dziecko przekąsek. Każdy pediatra widział całkiem "puszyste" dzieci przyprowadzone do poradni ponieważ "w ogóle nie mają apetytu i nie chcą nic jeść...". Tymczasem uczciwe podsumowanie dziennego spożycia kalorii (np. w formie zapisywania absolutnie wszystkich spożytych przez dziecko pokarmów i napojów) zazwyczaj ujawnia nie niedobór ale znaczne przekroczenie dobowego zapotrzebowania na energię.

Dla starszych dzieci nadmierne pochłanianie słodyczy czy wysokokalorycznych przekąsek może być także formą rozładowywania napięcia. Nie umiejąc poradzić sobie z problemami, dziecko objada się (w taki lub inny przymusowy sposób – np. paląc papierosy czy pijąc alkohol – postępują przecież również dorośli). Spożyte pokarmy przynoszą ulgę jednakże na jakiś czas, potem znowu problemy powracają. Dziecko staje się wiec coraz grubsze a tym samym coraz bardziej nieszczęśliwe, do czego także dokładają się często trudności w relacjach z rówieśnikami wynikające z mniejszej sprawności od grupy.

Najlepszą metodą oceny stanu odżywienia naszego dziecka jest naniesienie jego wymiarów na siatki centylowe - wykonać i zinterpretować siatki potrafi każdy pediatra. Jeżeli wydaje nam się, że dziecko zbyt mało, lub zbyt dużo je - poświęćmy 2-3 dni na zapisanie absolutnie wszystkich pokarmów i napojów spożytych przez dziecko, a następnie pokażmy tę listę pediatrze lub dietetykowi.

B I B L I O G R A F I A:

1. Ilg F. L., Ames L. B., Baker S. M.: Rozwój psychiczny dziecka od 0 do 10 lat, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 2001

2. Romaszkan A.: Ciężkie dzieciństwo, Poradnik domowy, listopad 2005

(5)
Reklama
Komentarze