Zaloguj
Reklama

"Być lekarzem, być pacjentem" - Wojciech Eichelberger. Irena A. Stanisławska.

Autor/autorzy opracowania:


Fot. ojoimages
(5)

Jakość życia jest trudną do oceny wartością, na którą wpływa wiele czynników fizycznych, psychologicznych, duchowych i socjalnych.

Każdy człowiek, to oddzielna tajemnica, ale czytając  książkę Wojciecha Eichelbergera i Ireny Stanisławskiej „Być lekarzem być pacjentem” nie sposób nie dostrzec uniwersalnego przesłania, które dociera z każdej zapisanej strony, że najważniejszą rzeczą dla lekarza jest zachowanie wrażliwości, zdolności do współodczuwania, starania się o stworzenie pozytywnej relacji z  pacjentem.

Rozległa wiedza medyczna, specjalizacje, szkolenia, praca, ciągły pośpiech oraz naturalne pragnienie odnoszenia sukcesów kierują lekarza na drogę  usianą jednostkami chorobowymi, cierpieniem, z którym należy walczyć, zapominając, że pacjent to nie choroba, lecz partner lekarza w żmudnym procesie leczenia, a od jego dobrego samopoczucia, ufności, wiary w dużej mierze zależy proces zdrowienia, o który tak medycy zabiegają. Książka porusza problemy, o których często nie potrafią  mówić zarówno pacjenci jak i lekarze, tematy wypierane  z umysłów jako niewygodne, z cichą nadzieją na samoistne  ich rozwiązanie.

Nikt nie uczy lekarza jak zachować się w obliczu cierpienia, zwątpienia, agresji, nieuchronności śmierci, jak porozumiewać się z pacjentem i jego najbliższymi w każdym przypadku, a szczególnie w sytuacji ciężkiej, nierokującej wyleczenia choroby. Książka ta uzmysłowiła mi, że najważniejszym atutem człowieka, a szczególnie osoby wybierającej zawód z misyjnym przesłaniem, jest nie ogrom przyswojonej wiedzy, ale  dobro drzemiące w każdej istocie ludzkiej.

 

Być lekarzem, być pacjentem

fot. Wydawnictwo Czarna Owca

"Postępuj zawsze tak, jakbyś chciał, aby postępowano w stosunku do ciebie" sugerował Kant, a współcześni Hipokratesowi pisali do niego prośbę o ratunek: „Oszalał ziomek nasz, ciągle czyta i czyta”. Czytajmy jednak tak pięknie mówiące książki o ważnych i trudnych relacjach, uczmy się z nich pracy na każdym etapie spotkania z chorym, wchłaniajmy cenne uwagi, bo jest to sposób na odkrycie i poznanie ogromnej roli empatii i szansa na trwanie przy pacjencie zwłaszcza wtedy, gdy choroba zwycięża.

Gorąco zachęcam do przeczytania i refleksji nad poruszanymi, niełatwymi, mimo znamion powszechności, zagadnieniami, dziękując jednocześnie Autorom za przedstawienie ich w niezwykle komunikatywny i delikatny sposób.

(5)
Reklama
Komentarze